Almost Transparent Blue, Ryu Murakami
ciemne-marginesy
/
Sploty ramion, lepkość skóry, tarcie naskórka, napięcie mięśni, rozgrzane ciała, wilgotne prześcieradła, duszne pomieszczenia. Zapach potu, szkło butelek, whisky, dawki, kwas, woń chemicznego odurzenia. Bezimienna kopulacja, ciężar ciał, wymuszone oddechy, upokorzenia, obcy slang, żołnierze z bazy, nagły śmiech. Skurcz żołądka, chłód kafelków, spazm przełyku, żółć, lepkość śliny, drżenie palców, wymioty, igła, plastik strzykawki, ucisk gumowej stazy, pulsacja żyły, nakłucie, krew w cylindrze, nagły wstrząs, eksplozja światła, paraliż źrenic, bezwład, senność, falowanie ścian, płynność sufitu, deformacja perspektywy, chaos bodźców, pękanie tynku, deszcz fantomowych insektów, ściany z surowego mięsa, wizja ognia. Pętla basu, przester gitary, wibracje membran, trzaski płyt, półprzytomne rozmowy. Żelbet pasa startowego, stal ogrodzenia, blacha hangarów, blask neonów, maty winylu, kurz klimatyzacji. Wszystko krąży w tym samym zamkniętym obiegu: głód, użycie, zmęczenie, chwilowa ekstaza, nagłe obrzydzenie, pusta kontynuacja.

kill me softly (キルミー ソフトリー)
HOT FUDGE / Fussa, Japan/
Akcja „Almost Transparent Blue” toczy się wokół grupy młodych Japończyków mieszkających w pobliżu amerykańskiej bazy wojskowej w Fussa na obrzeżach Tokyo. Murakami ukazuje nie tylko ich cielesne podporządkowanie amerykańskim żołnierzom, ale też głębszy proces: całkowite poddanie się obcej kulturze, samodestrukcję i próbę zagłuszenia własnej pustki.
Ich codzienna egzystencja sprowadza się do nieustannego, autodestrukcyjnego cyklu: narkotycznego ciągu heroiny, amfetaminy i LSD, przemocy, orgii seksualnych, zatopienia w psychodelicznym rocku i trwania w permanentnym haju.
CIAŁO
Bohater „Wyznania maski” Mishimy, oglądając obraz św. Sebastiana, widzi młodego, niemal nagiego mężczyznę przywiązanego do drzewa i przebitego strzałami. Nie doświadcza jednak tego ciała jako zwykłej nagości. Pociąga go ciało uformowane przez sztukę: męskie, spętane, zranione i wystawione na cudze spojrzenia. U Mishimy zmysłowość zawsze filtruje się przez ból, męczeństwo i śmierć, stając się czystą formą – ikoną, pozą i pięknym cierpieniem.

U Ryū Murakamiego ciało nie niesie żadnych wyższych znaczeń – ono po prostu reaguje. Przyjmuje substancje, poddaje się dotykowi, męczy się, mdleje, poci, drży, wymiotuje, styka się z innymi ciałami, traci granice. Jest raczej powierzchnią kontaktu niż figurą duchową.
Zostaje sprowadzone do czystej fizyczności: do poziomu brudnego materaca, potu, narkotykowego głodu, senności i przypadkowego dotyku. Ono nie uczestniczy już w żadnym micie. Żyje w bezpośrednim, brutalnym obiegu bodźców.
U Mishimy erotyka często wymagała dystansu, obrazu, pozy, napięcia między pragnieniem i zakazem. U Ryū Murakamiego ciało jest zbyt blisko. Nie ma czasu na podziwianie go z daleka – jest tylko natłok i ścisk. Bliskość staje się nie tyle spełnieniem, ile utratą granic.
Murakami nie pokazuje po prostu „młodych ludzi, którzy piją, ćpają i uprawiają seks”. Pokazuje ciało, przez które przechodzi konkretny świat: powojenna Japonia, amerykańska baza, importowana muzyka, obcy język, kultura konsumpcji i rozpad dawnych świętości. Nie patrzy na historię przez wielkie teorie, tylko przez czystą fizjologię. To w tym ciele widać całą epokę – nie w ideach, programach politycznych czy manifestach, lecz w reakcjach skóry, zmęczeniu, upokorzeniu, seksualnym głodzie bodźców i niezdolności do zatrzymania się.
KSIĄŻKA GRANICZNA
Śmierć Yukio Mishimy w 1970 roku domknęła w Japonii epokę „pisarza totalnego” — twórcy, który łączył literaturę, ciało, narodowy mit i perfekcję stylu w jedną, niemal teatralną całość. Zaledwie sześć lat później, w 1976 roku, dwudziestoczteroletni Ryū Murakami swoim debiutem radykalnie odciął się od tego dziedzictwa. Zrezygnował z wysokiego stylu wielkich mistrzów, upiększania brutalnych doświadczeń i tragicznej formy. Zamiast symbolicznej Japonii i tradycji zaproponował rzeczywistość surową, cielesną, chemiczną, odartą z mitów.
Powieść, nagrodzona Akutagawą i wyróżnieniem Gunzō, wywołała literacki wstrząs. Dla części krytyków była tekstem dekadenckim, wulgarnym, pozbawionym psychologicznej głębi; dla innych — brutalnym znakiem narodzin nowej wrażliwości. Murakami nie tyle niszczył japońską tradycję, ile pokazywał rzeczywistość, której dawny język nie potrafił już utrzymać.
„Almost Transparent Blue” to książka trudna: męcząca, nierówna i chwilami odpychająca, ale przełomowa. Murakami porzuca symbole, piękny styl i chłodny dystans na rzecz zapisu bezpośredniego, brudnego i bez żadnego estetycznego filtra. Ten debiut zapowiadał zupełnie inną prozę: drapieżną, nerwową i bezlitośnie obdartą z wszelkiego piękna.

